Kosmetyki mineralne kocham bezgranicznie

Mariola

Ostatnie dni promocji w Superpharm dały mi sporo do myślenia. Te tłumy w kolejce do kasy najpierw spowodowały ukłucie zazdrości, że mój sklep nie przyciąga takich tłumów, że do kasy rzadko jest kolejka, a klientki kręcą nosem na ceny. Ale po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że często tak lubiany i wydzierany z rąk Revlon ma takie skutki uboczne, że istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że sporo jego wyznawczyń trafi w moje ręce. A my z pasją i zaangażowaniem będziemy się starały pomóc takiej osobie wyjść z cerą na prostą. Bo po latach używania tylko i wyłącznie kosmetyków mineralnych lub ewentualnie naturalnych podkładów w płynie silikonowe podkłady drogeryjne ciążą na mojej twarzy jak kamień u szyi. Każdorazowo podejmowana próba zastosowania ciężkiego podkładu kończy się gratisem w postaci pojawiającego się pryszcza wieczorem.

Wiem, na pewno nie każdy podkład jest tak ciężki, tak zaklejający pory jak ten wyżej wymieniony, ale i tak wierzę, że kosmetyki mineralne są lepsze z kilku względów:

  • pozwalają skórze oddychać i nie zatykają porów skóry,
  • łączą się ze skórą i nie są zupełnie na niej widoczne*,
  • nie pozostawiają smug podczas nakładania, jak aplikuję podkłady we fluidzie (zawsze w pośpiechu) to zawsze skutkiem jest jakaś smuga,
  • mają dużo więcej kolorów.

Generalnie do minerałów pałam miłością wielką, wiele ich na swej skórze przetestowałam, mam porównanie i zauważam, że też z czasem zmieniają się moi ulubieńcy i po różne rodzaje sięgam częściej niż po inne. Swego czasu Anula czyli Naturalna Zakupoholiczka pokazała mi Lauress, które były naprawdę wspaniałe, teraz jestem w ciągłym poszukiwaniu nowych i lepszych podkładów.

kosmetyki mineralne Amilie i Annabelle


Podkłady mineralne Amilie to świetne wręcz krycie, nie trzeba aplikować wielu warstw, by ukryć niedoskonałości. Według mnie Amilie to doskonały wybór dla cery młodej, gładkiej, bo mają tendencję do zbierania się w zagięciach skóry, w zmarszczkach, co w pewnym wieku staje się już niepożądane. Ich trwałość jest bardzo duża, nie ścierają się z łatwością, dobrze połączone ze skórą są w stanie przetrwać nawet basen i kąpiele słoneczne. Mają jednak małą wadę jaką jest tendencja do podkreślania nadmiernie rozszerzonych porów skóry, ale młode dziewczyny kochają je bezgranicznie i wcale im się nie dziwię, bo jeszcze kilka lat temu były to moje minerałki.

Podkłady Lily Lolo to przeciwległy biegun – lekkie, bardziej będące pyłkiem niż proszkiem, mają lżejszą konsystencję i lżejsze krycie. Ich kolorystyka jest również okrojona, ale każdy typ cery wybierze coś dla siebie. To na pewno powinien być mineralny ulubieniec kobiet z dojrzałą cerą, bo niewidoczne stają się zmarszczki, nie podkreśla też porów skóry, zupełnie znika na twarzy po aplikacji. Fajny podkład, delikatny i świetnie wtapiający się w skórę, jednak o małym kryciu, w porównaniu z innymi dostępnymi na rynku.

kosmetyki mineralne

Najpopularniejsze chyba w Polsce podkłady Annabelle to z jednej strony dobre, ale z drugiej wymagające dobrej bazy minerałki. Bo Annabelle dobrze „leży” na skórze niezbyt mocno nawilżonej, mimo iż sam jest lekki. Nałożony na mocno nakremowaną cerę tworzy pastę, którą trudno rozetrzeć. Więc albo niezbędne jest odpowiednie nakładanie, albo ich primer glinkowy, albo stosowanie mniejszej ilości kremów.  Ich odcienie Golden to rzeczywiście ukłon w stronę Polek, które są mieszanką ciepłych i oliwkowych tonów, bo ten kolor pasuje większości kobiet o typowo słowiańskiej urodzie. Mnie osobiście bardziej podobał się podkład rozświetlający, który kryje mniej, ale daje takie bardzo subtelne glow, zupełnie bez drobinek, których tak obawia się wiele kobiet. Trzeba nałożyć więcej warstw tego podkładu, by krył niedoskonałości, ale jest też mniej widoczny na twarzy i troszkę delikatniejszy.

Podkłady Neauty to zdecydowanie mój ulubieniec, wersja matowa jest według mnie jedwabiście kremowa i ta jej konsystencja zapewnia dobre, skuteczne krycie na wiele godzin. Nie dość, że dobrze łączy się ze skórą to jeszcze trwa i trwa. Te drobinki podkładu idealnie trzymają się razem i mam wrażenie, że Neauty mniej się osypuje niż inne minerały. Podkład jest lekki, trwały i tworzy aksamitne wykończenie. To zdecydowanie mój ulubieniec, do skóry dojrzałej, ze zmarszczkami mimicznymi i rozszerzonymi porami sprawdzi się znakomicie. Nie dość, że wtapia się dobrze to jeszcze kryje nie tworząc takiego tępego efektu maski. Zdecydowanie na plus. Aktualnie używam podkładu z Annabelle, ale do Neauty na pewno wrócę.    

Niestety nie pamiętam już jak zachowują się podkłady z Everyday Minerals, bo używałam ich tak dawno, że trudno mi je jakoś wspomnieć, miałam też te z Earthnicity, które o ile dobrze pamiętam nie powaliły mnie bo nie sięgnęłam po kolejne opakowanie, więc pamięć o tych kosmetykach mineralnych zatarła mi się całkowicie.

kosmetyki mineralne neauty

Trudno jednoznacznie określić który podkład jest najlepszy, bo każdy ma swoje wyznawczynie i każda kobieta ma swoje oczekiwania wobec makijażu i tego jaki efekt powinien dać. Dla jednej osoby krycie to podstawa, dla innej trwałość, a jeszcze inna ceni sobie zupełną niewidoczność podkładu. Na pewno firmy produkujące kosmetyki mineralne stoją przed nie lada wyzwaniem, nie dość, że podkłady powinny być lekkie to dobrze kryć i nie warzyć się itp. Oczywiście podkłady reagują ze skórą, z sebum wydzielanym w trakcie dnia i niestety jedyna metoda doboru to metoda prób i błędów, ale tylko tak jest szansa, że trafimy w ideał.

*pod warunkiem dobrania koloru podkładu

Dodaj komentarz do wpisu