Masło do ciała o świątecznym zapachu

Mariola

Masło do ciała pomarańcza z cynamonem marki Mokosh jest obłędnie pięknie pachnące i powinnam napisać, że za zapach wybaczę mu bezwzględnie wszystko, ale to wszystko. Może nie nawilżać, może się ciężko rozprowadzać, a i tak będę wielbić bezwzględnie. Na szczęście poświęceń żadnych nie muszę pokonywać i masło jest takie w sam raz.  Maniaczką balsamów jestem dopiero od niedawna, wcześniej balsam mógł tkwić w łazience niezużyty przez wiele miesięcy. Ale zdecydowanie spodobały mi się efekty i nie zamierzam odpuścić systematycznej pielęgnacji skóry całego ciała.

Nawilżanie i odbudowa warstwy lipidowej opóźnia pojawianie się oznak starzenia, poprawia stan i napięcie skóry, skóra na biuście jest mniej wiotka, a cellulit mniej widoczny. Wyraźne zmiany zauważą osoby ze skórą wrażliwą, skłonną do wysypek, krostek i wrastających włosków. Bardziej elastyczna skóra oznacza mniejsza ich widoczność, mniej zaczerwienień. Staram się zawsze balsam nakładać na lekko wilgotną, nieosuszoną skórę, by zwiększyć jeszcze nawilżenie i wchłanialność, ale różnie z tym bywa. 

Z racji zapachu i konsystencji masło to taki typowo zimowy, otulający aromat, zapach cynamonu i pomarańczy od zawsze kojarzy mi się z sezonem świątecznym i spędzaniem czasu w rodzinnym gronie albo czytaniem książki pod kocykiem. Człowiek chętnie wraca wspomnieniami do czasów szkolnych i ferii świątecznych, podczas których królowało niespieszne tempo i ogólne ‚Hygge” nieznane jeszcze pod tym pojęciem. Wtedy to było zwykłe leniuchowanie, pozbawione gadżetów i modnych akcesoriów*.

Ale wracając do masła – ma ono konsystencję miodu, wydaje się strasznie tłuste i mocno treściwe, takie z gatunku tych trudnych do wchłonięcia się kosmetyków, które pragniemy wręcz zmyć z twarzy i ciała. Ale wystarczy wziąć go odrobinę w dłonie i rozpuszcza się do olejowej konsystencji. Nie ma najmniejszych kłopotów z rozprowadzeniem go, jest wręcz jedwabiście gładkie, pozostawia przyjemną warstwę na skórze, po której od razu widać zmianę. Staje się gładsza, miękka i napięta takim zdrowym nawilżeniem. Skład masła jest zacny i wystarczy na niego popatrzeć, by stwierdzić, że będzie działało odżywczo na skórę, przyspieszy regenerację naskórka i poprawi elastyczność. Ta mieszanka olejów i maseł naturalnych mocno nawilża skórę, napina ją i ładnie nabłyszcza.

Butyrospermum Parkii (Shea) Butter – masło shea to bardzo popularny składnik kosmetyków naturalnych, ale nie znajduje się w nich przypadkowo. Zawiera witaminy A, E i F oraz karoten. Odżywia i chroni sprężystość skóry, goi drobne rany, zapobiega ropniom, chroni przed zmarszczkami. Można stosować na ciało i twarz (warto chociaż raz spróbować, mimo że może zapychać).

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil – olej migdałowy zapobiega utracie wody w skórze, nadaje elastyczności, eliminuje zaczerwienienia i podrażnienia. Łagodzi skutki dłuższej ekspozycji na słońce, pozwala zachować skórze właściwości ochronne.

Argania Spinosa Kernel Oil – olej arganowy ma działanie ochronne, regenerujące, wzmacnia skórę i w ogóle ma zbawienne działanie praktycznie na każdy rodzaj cery.

Triticum vulgare (Wheat) Germ Oil – olej z kiełków pszenicy jest tłustym olejkiem, ale to jemu zawdzięczamy wygładzenie i ujędrnienie i uelastycznienie skóry. Doskonale ujędrnia zwiotczałą skórę, i chyba znów podobnie jak z przypadku olejku Vianka, moja skóra go polubiła.

Jojoba Esters to nic innego niż płynne estry woskowe jojoby, które budową są zbliżone do sebum wydzielanego przez gruczoły łojowe.

Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil – Olej ten łatwo wchłania się przez skórę, wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego, co zapobiega wysuszeniu skóry. Stosowany jest do wszystkich typów skóry – nawet trądzikowych. Naturalny skwalen w nim zawarty chroni przed utratą wody.

Daucus Carota Sativa (Carrot Tissue) Oil – bogaty w witaminę A i karoteny długotrwale nawilża, uelastycznia i odżywia skórę, poprawia jej koloryt.

Caprylic/Capric Triglyceride – trigliceryd kaprylowo-kaprynowy działa zmiękczająco, otrzymywany jest z oleju kokosowego.

Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract – ekstrakt kwiatów gorzkiej pomarańczy działa wyszczuplająco i wspomaga pozbywanie się cellulitu, poprawia jej elastyczność, wygładza.

Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil – fajnie, ze jest na końcu, a nie na początku składu 🙂

Tocopherol – naturalny konserwant, witamina E.

Parfum 

Benzyl Alcohol,

Cinnamal, Citral, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Limonene, Linalol – składniki zapachowe

Jeżeli nie lubicie stosować balsamów do ciała to jest to dobre masło, by przekonać się do systematyczności, ponieważ wmasowuje się je z czystą przyjemnością i chętnie wraca się do niego. Równocześnie widać wyraźną poprawę stanu skóry, taki efekt wow, który sprzyja satysfakcji i zwiększa apetyt na używanie balsamu:) A właśnie smakowity zapach pozostaje na skórze przez chwilę, za to jest ona gładka i naprężona przez dłuższy czas od zastosowania.

Nie jest to balsam dla tzw. kobiety nowoczesnej, mieszkanki miasta, która balsam wsmarowuje w siebie w windzie pędząc do pracy, bo wchłania się ciut dłużej, konsystencja zmienia się dopiero po jego rozmasowaniu go w dłoniach. Ale jest to masło dla każdej kobiety, dla której właśnie ten moment pielęgnacji jest chwilą na wytchnienie, zwolnienie i odrobinę relaksu. A zapach jeszcze bardziej skłania do zwolnienia i cieszenia się chwilą. I za to go właśnie lubię. 

Jako właścicielka super suchej skóry mogłam pozwolić sobie na zastosowanie tylko raz dziennie, poranne smarowanie nie było już konieczne, ale z przyjemnością korzystałam z tego dobrodziejstwa non stop. Dzięki temu małą pojemność jaką miałam zużyłam bardzo szybko, co może być minusem dla wielu z Was. Ja zawsze cieszę się jak dziecko z tego, że kończę jakiś kosmetyk, bo wtedy bezkarnie i bez wyrzutów sumienia mogę kupić kolejny, który zawsze może się okazać jeszcze lepszy niż jego poprzednik**.

*chwalę te czasy, bo choć tak bliskie wydają się tak odległe

**i teraz kończę balsam Resibo, który zupełnie inny (to taka wersja do smarowania w windzie w biegu;) cieszy mnie równie mocno.

Dodaj komentarz do wpisu