Szampon proteinowy Weleda

Mariola

Marki Weleda nie trzeba przedstawiać nikomu – jakoś przewija się na naszym rynku od dłuższego czasu, a to w Superpharm, a to w sklepach internetowych wysyłających z Niemiec na nasz rynek. Wszystko można kupić z łatwością i przetestować bez problemu. Ja skusiłam się na szampon do włosów z proteinami pszenicy, ponieważ moje włosy je po prostu uwielbiają. Stają się wtedy mocniejsze, lekko wygładzone i nie puszy ich byle jaki wiaterek. Jedynym problemem pozostaje to, by nie były przesadnie nawilżone, bo to daje opłakany wręcz efekt. Ale o tym innym razem.

INCI: Water (Aqua), Disodium Cocoyl Glutamate, Disodium Coco-Glucoside Citrate, Sodium Lauroyl Oat Amino Acids, Alcohol, Glycerin, Xanthan Gum, Sucrose Laurate, Fragrance (Parfum)*, Glyceryl Caprylate, Sodium PCA, Avena Sativa (Oat) Extract, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Lactic Acid, Sodium Cocoyl Glutamate, PCA Glyceryl Oleate, Arginine, Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Phytate, Limonene*, Linalool*, Citronellol*, Geraniol*, Coumarin*. * from natural essential oils

Chyba najlepszym szamponem z tego gatunku jest szampon pszeniczno-owsiany marki Sylveco, bo ten nie nawilża włosów wcale, ale akurat o to chodzi mi najbardziej. Wiem, że niektórzy narzekają na fakt, że właśnie lekko przesusza, ale mnie to nie odstrasza:) Do nawilżania mam maski, ale i tak muszę używać ich zawsze przed myciem, nawet w przypadku masek, które zwiększają objętość. Także w kwestii cienkich włosów mogę być ekspertem niechęci do nawilżania. Niestety niechętnie spoglądam na fryzjerki, które twierdzą, że cienkich włosów nie ma co zapuszczać, bo to tak jakby powiedziały, że nie ma sensu o siebie dbać, a w to nie wierzę. O pielęgnacji cienkich włosów napiszę wkrótce, a teraz wracając do szamponu.

Praktycznie jest to szampon czysto proteinowy, ale w swoim składzie oprócz aminokwasów pochodzących z pszenicy ma jeszcze glicerynę, olej jojoba, kwas mlekowy. Tych protein w jego składzie jest sporo i spokojnie mogę powiedzieć, że to widać. Włosy stają się gładsze, wzmocnione, bardziej sztywne, przestają być mięciutkie jak piórka. Proteiny z reguły stosowane są w szamponach mających na celu odbudowę struktury włosa, zapobieganie ich łamaniu i rozdwajaniu się. Szampon rzeczywiście regeneruje łuskę włosa, no i sprawia, że włosy są bardziej sypkie. Niestety również nawilża delikatnie i ja nie mogę do stosować bez przerwy. Musi być moment na większego hardcorowca, czyli pszeniczno-owsiany z Sylveco lub jakiś szampon z SLS. Ale osoby, które tego nawilżenia delikatnego potrzebują powinny być zachwycone. 

A zapach – jest obłędnie fantastyczny!

Polecam szampon cienkowłosym oraz osobom, które chcą zregenerować włosy zniszczone, pokruszone i nadwyrężone spinaniem np. invisibobble. Trudno mi uwierzyć, by wysuszył on włosy. Jednak jeśli potrzebujecie mocnego nawilżenia, ciężkich olejów a Wasze włosy trudno dociążyć i wygładzić to nie będzie to dobre rozwiązanie dla Was.

Dodaj komentarz do wpisu